Ocalić od zapomnienia

  Dzieła Franciszka Lessla znane są obecnie wielu melomanom i muzykom niemal całej Europy. Nazwisko kompozytora widnieje w programach koncertów i na okładkach płyt. Nie mogę jednak oprzeć się wrażeniu, że gdyby Franciszek Lessel urodził się we Francji czy w Niemczech, jego osoba a więc i twórczość, byłaby dużo bardziej rozpoznawalna. To cecha krajów z wysoko rozwiniętą kulturą, krajów w których przez wieki pielęgnowano tradycję i którym dziejowe karty rozdawane były z dużo większym szczęściem a wojenna zawierucha nie spustoszyła bibliotek, muzeów, nie zniszczyła potencjału intelektualnego. Było jak było. Dzisiaj pora sięgnąć głębiej do zakamarków historii naszej kultury. Jest jeszcze wiele do odkrycia.
         Wspominam z sentymentem chwile kiedy podczas studiów prof. Leonard Mróz wprowadzał mnie w magiczny świat muzyki, pokazując dzieła których jeszcze nie znałem. Byłem pasjonatem myszkującym po bibliotekach i antykwariatach w poszukiwaniu literatury. W pewnej chwili wydało mi się, że posiadłem już całą interesującą mnie wiedzę i że arkana muzyki wokalnej zgłębiłem w stopniu znakomitym. Pycha ! Jakże wspaniałe były chwile kiedy odkrywałem potem kolejnych kompozytorów i ich dzieła. Czułem jakąś nieopisaną magię, jakby rozpostarła się nade mną kopuła z gęstego powietrza oddzielająca mnie od rzeczywistości. Byłem w swoim świecie.
Kilka lat później zapał nieco ostygł. Zająłem się pracą która dawała mi ogromną satysfakcję ale nie dawała czasu. Zapomniałem o poszukiwaniach i czarownych chwilach. Rok temu coś się zmieniło. Przy okazji przygotowywania w Puławach koncertu upamiętniającego św. Jana Pawła II w 10. rocznicę śmierci, w programie którego znalazło się Requiem W. A. Mozarta, zacząłem baczniej przyglądać się postaciom Wincentego i Franciszka Lesslów.
        Magia wróciła. Okazało się, że 230 lat wcześniej, kilka kroków ode mnie, mieszkali i tworzyli ludzie których dorobek określić można tak ważnym w dzisiejszych czasach przedrostkiem „naj…”, liczebnikiem pierwszy, przymiotnikiem jedyny oraz innymi wyrazami lub ich częściami. Czemu ? Wincenty Lessel był twórcą pierwszej polskiej opery z udziałem chóru, a także jednym z pierwszych na świecie kompozytorów piszących utwory fortepianowe na cztery ręce.  Franciszek Lessel natomiast, był jedynym polskim uczniem samego Józefa Haydna a ten byle kogo do terminu nie przyjmował. Według legendy Haydn pożyczał Lesslowi pieniądze, a podobno nawet kupował mu papier nutowy.
        Twórczość Wincentego i Franciszka Lesslów swój najlepszy czas ma dopiero przed sobą. Pole do popisu mają bowiem muzykolodzy–poszukiwacze, którzy w zakamarkach bibliotek i archiwów mogą znaleźć jeszcze niejedno ich dzieło. Wiele utworów czeka już na wydanie i współczesne wykonanie, jednak potrzebne jest głębsze zainteresowanie tematem i oczywiście mecenat. Napawają nadzieją liczne nagrania dokonane w ostatnich latach przez znamienitych muzyków oraz próby szerszego spojrzenia na biografie kompozytorów, natomiast do większej popularyzacji dorobku sporo jeszcze brakuje.
         Obok wyżej wymienionych artystów pragniemy zwrócić uwagę na jeszcze jednego wybitnego kompozytora urodzonego w Puławach tj. Antoniego Stolpe. Przedwczesna śmierć nie pozwoliła mu w pełni rozwinąć skrzydeł, jednak to co po sobie pozostawił wskazuje bezdyskusyjnie na nieprzeciętny talent. I tu, na koniec, pozwolę sobie zacytować słowa polskiego kompozytora, pedagoga i dyrygenta Zygmunta Noskowskiego, który po śmierci Antoniego Stolpe w jednej ze swoich publikacji napisał: „Widziałem zapał niezrównany dla sztuki, co było powodem, że dla kolegów nie miał zawiści, ale życzliwą zawsze radę i zachętę. (…) Dla siebie był bardzo wymagającym, skutkiem czego nie mógł się zdecydować na wydanie ważniejszych utworów swoich. A jednak staną się one może kiedyś ozdobą naszej muzyki.”¹  Nadzieję taką i my wyrażamy .
                                                                                                            Tomasz Mazur

 

¹ Zygmunt Noskowski – Antoni Stolpe – Wspomnienie pośmiertne Tygodnik Ilustrowany 1872r. , t. 10. nr 249.