Credo

     Park puławski, Pałac Marynki, Czartoryscy – to hasła dobrze znane Polakom. Czy jednak nasi krajanie znają dzieje rodu Czartoryskich w takim stopniu, aby podróżując po Polsce, chociaż na jakiś czas – z rozbudzonej ciekawości – zatrzymać się w Puławach i zgłębić historię ludzi oraz miejsca o którym kiedyś mawiano – „Polskie Ateny”, a które o kulturalny prymat konkurowało z samą Warszawą?
     Tu przebywali najwybitniejsi artyści ówczesnych czasów – malarze Jan Piotr Norblin, Zygmunt Vogel i Kazimierz Wojniakowski, pisarze Franciszek Dionizy Kniaźnin, Jan Paweł Woronicz, a także Julian Ursyn Niemcewicz, architekci Piotr Aigner i Joachim Hempel, muzycy Wincenty Ferdynand Lessel oraz jego syn Franciszek. Kwiat artystycznej elity musiał oczywiście przemienić się w owoc soczysty i słodki. Dwór Czartoryskich piękniał więc z dnia na dzień nie tylko w sferze wizualnej, ale także duchowej. Zatrzymajmy się teraz na jednym z wymienionych nazwisk.
     Wincenty Ferdynand Lessel – z pochodzenia Czech, na stałe osiadły w Polsce około 1780 r. Kompozytor, kapelmistrz, nauczyciel muzyki i stroiciel instrumentów. Człowiek o wielu zainteresowaniach. Pasjonował się botaniką i medycyną, próbował swoich sił także w biznesie. Z bogatej twórczości kompozytorskiej zachowało się niewiele. Wiadomo jednak, że spod jego pióra wyszło wiele utworów instrumentalnych, pieśni, a także opery i operetki. Wykonywano je w Puławach przy współudziale gości i domowników, na czele z Księżną Izabelą Czartoryską. Jednym z osiągnięć wartych podkreślenia w twórczości Wincentego była „Matka Spartanka” – pierwsza polska opera z udziałem chóru.
     W roku 1780 Wincentemu rodzi się syn Franciszek. Mały Lessel dużą część dzieciństwa spędza w Puławach, ucząc się pilnie muzyki pod okiem ojca. W 1799 r. młodzieniec udaje się do Wiednia, gdzie podejmuje studia kompozytorskie u samego Józefa Haydna. Ten zyskuje w nim nie tylko utalentowanego ucznia. Mimo różnicy wieku obaj panowie pozostają w serdecznych, przyjacielskich stosunkach. Po śmierci mistrza Franciszek wraca do kraju. Komponuje i koncertuje z wielkim powodzeniem. Ze względów finansowych – w tamtych czasach nawet Mozartowi się nie przelewało – zajmuje się również administrowaniem. Umiera w 1838 r. w Piotrkowie Trybunalskim.
     Mimo, że utwory Franciszka wykonywane są dzisiaj na estradach całej Europy, wkład Lesslów w rozwój muzyki polskiej oraz kulturalny prymat Puław został obecnie nieco zmarginalizowany. To właśnie jeden z powodów dla których 17 listopada 2015 roku wspólnie z Joanną Kubiś – poznańskim muzykiem i pedagogiem – powołaliśmy do życia Fundację im. Wincentego i Franciszka Lesslów. Pragniemy poprzez naszą pracę przypomnieć o historii miasta, jego znamienitych mieszkańcach i ich dziełach. Nasze zainteresowania skupiają się także na promocji nadwiślańskiego dziedzictwa kulturowego. Sfera dotycząca Puław i regionu to tylko część działalności. Kolejne płaszczyzny obejmują: upowszechnianie sztuki teatralnej oraz muzyki, działalność edukacyjno-oświatową i wychowawczą w zakresie dotyczącym działań kulturalnych, artystycznych i wydawniczych, promocję utalentowanych artystów i inne.
     Zapraszamy do współpracy wszystkich zainteresowanych rozwojem naszych projektów, mających pomysły sympatyków, odbiorców oraz współtwórców kultury i sztuki, pasjonatów historii. Zachęcamy do pomocy także osoby majętne, skłonne do finansowania naszej pracy. Chcemy, aby udział społeczności – nie tylko puławskiej – w realizacji projektu był wizytówką naszego działania. Oprócz celów artystycznych i edukacyjnych idea formy służyć ma zwiększeniu zainteresowania naszym regionem. Może zbyt często Puławy są dla podróżujących tylko miastem tranzytowym – „miastem koło Kazimierza i Nałęczowa”.
                                                                                                           Tomasz Mazur